Keyword Stuffing – upychanie słów kluczowych, co to jest?

co to jest keyword stuffing
Co to jest Keyword Stuffing i dlaczego upychanie słów kluczowych nie działa? Co ma wspólnego koliber z wyszukiwarką Google i jak semantyczne słowa kluczowe mogą pomóc, podczas pisania tekstów na strony internetowe? Na te i inne pytania znajdziesz odpowiedź w tym artykule! Zapraszam!

Jak to jest z tymi słowami kluczowymi?

Frazy kluczowe są w tekście ważne. Jakoś przecież trzeba nakierować roboty na to, o czym jest dany artykuł i co jest w nim najbardziej istotne. Stąd wciąż liczy się odpowiednie nasycenie słowami kluczowymi (ang. keyword density), czyli odpowiednia ilość słów kluczowych zawartych w danej treści. No właśnie – tutaj jest pies pogrzebany. Kiedyś zasada była znacznie prostsza – im więcej słów kluczowych miałeś w swojej publikacji, tym bardziej wartościowa bywała dla robotów Google (w dużym uproszczeniu). Nie istniały zaawansowane algorytmy wyszukiwarek, badające, w jakim stopniu tekst jest wartościowy, a jak bardzo sztucznie napchany frazami, które niekoniecznie wnoszą wartość merytoryczną.

Przez lata utarła się zasada, że “słowa kluczowe robią pozycje”, im więcej fraz będzie w tekście, tym większa szansa na top. Wiąże się to niestety z nieodpartą pokusą, którą zauważam nawet wśród moich obecnych, byłych albo potencjalnych klientów – naładujmy tekst frazami i będziemy w topie! Super pomysł, co? Nie. To już tak nie działa. Mimo wszystko wielu wciąż próbuje, czy z nieświadomości skutków, czy ze zwykłej buty i cwaniactwa? Ciężko mi wyrokować, a jednak setki stron wciąż jest sztucznie wypchane frazami – bo top i już.

Algorytmy wyszukiwarek czuwają nad treścią i wyrzucają z SERP’ów wyniki, które zaburzają zdrowy stan rzeczy.

Jasne – część zasad nie zmieniła się do dzisiaj, a przynajmniej nie zmieniła się aż tak drastycznie. Wciąż warto zamieszczać najbardziej istotną frazę w tytule, meta tagach, czy atrybutach alternatywnych obrazka. Nadal ich obecność w śródtytułach jest wskazana i lepiej porządkuje tekst jako całość. Drastycznej zmianie uległo powielanie i upychanie fraz w treści. Tego Google po prostu nie lubi. Dziś bardziej liczy się stosowanie synonimów, odmian, wyrazów o podobnym znaczeniu i ogólna wartość merytoryczna publikacji. Mniej zaś, sama obecność fraz w dużej liczbie. Wtedy mówimy o niebezpiecznym upychaniu słów kluczowych…

Upychanie słów kluczowych – definicja

Keyword stuffing, to umieszczanie fraz kluczowych w tekście jak najwięcej razy, w celu podniesienia jej pozycji w wynikach wyszukiwania. Taka praktyka ma “zmusić” algorytmy Google, do zwrócenia uwagi na stronę i umieszczenie jej tym samym, wyżej w rankingach wyszukiwania na dane zapytanie. Upychanie fraz kluczowych jest sprzeczne z wytycznymi Google i uważane, za jedną z technik Black Hat SEO. Może tym samym skutkować nałożeniem filtra ręcznego na daną witrynę – a tego byś nie chciał. Więcej o Black Hat SEO i karach od Google opowiem Ci w innym wpisie.

Jak samo Google podchodzi do tematu sztucznego pompowania stron frazami? Na stronie Google Search Central (pod obrazkiem znajdziesz odpowiedni link do źródła), możesz przeczytać następującą definicję:

Powyższy screen doskonale obrazuje całe to zjawisko, wraz z przejaskrawionymi, ale jednak przykładami sztucznego zapełniania stron frazami. Czy to działało? Kiedyś tak, w jakimś stopniu działało. Czy działa obecnie? Absolutnie nie. Nawet jeżeli strona wskoczy wysoko w wyniki wyszukiwania, to po jakimś czasie skończy się to filtrem od Google. Jeżeli będzie to filtr algorytmiczny – pół biedy. Po wprowadzeniu poprawek może uda Ci się go zdjąć. Z filtrem nałożonym ręcznie będzie znacznie gorzej. Nie zrobisz z nim kompletnie nic. Musisz czekać, aż minie okres karencji i tylko tyle możesz.

Skąd ta zmiana? Algorytm Koliber zmienił postrzeganie tekstów na stronach i nauczył się je lepiej rozumieć. Z korzyścią dla wartościowych treści i negatywnymi skutkami dla upychaczy.

Przykład upychania słów kluczowych, czyli czego nie robić

Negatywne zjawiska najlepiej pokazać. Mam dla Ciebie przykład keyword stuffingu w najczystszej postaci. Tematyka kulinarna:

przykład upychania fraz kluczowych
źródło: przepisy.pl

1574 znaki i 5 razy fraza exact match (czyli idealne dopasowanie). Nieźle! 😉 Pomyśleć, że w całej publikacji ten exact powtarza się jeszcze częściej, w nagłówkach i poszczególnych elementach strony. Jasne, łącznie znaków jest dużo więcej, ale ten konkretny fragment jest upchany do granic możliwości. Jakbyś czytał jakiś wygenerowany zlepek słów, co?

Zdarzają się teksty jeszcze bardziej jaskrawe. Na przykład krążący w wielu publikacjach case związany z gotowaniem jajka na miękko :). Nie będę jednak aż tak ordynarny i wolałem pokazać nieco inny przypadek. Myślę, że jeżeli choć raz zetknąłeś się z omówieniem nadmiernej ilości fraz w tekście, jajeczny przykład musiał prędzej, czy później stanąć Ci przed oczami.

Jak myślisz, podany przeze mnie przepis jest w TOP 3? Może być wysoko, ale tego konkretnego fragmentu zwyczajnie nie czyta się dobrze. Przyznasz, że jest dość sztuczny i nienaturalny. Rada ode mnie – nie powtarzaj tego na swojej stronie. Tym bardziej, że omówiona wyżej domena została dość mocno poparta linkami zewnętrznymi. Stąd relatywnie wysoki ranking.

Podsumowując ten fragment:

  • Nie upychaj tych samych słów w tekście – to nie działa.
  • Pisz naturalnie – który już raz o tym wspominam? 😉
  • Google nie lubi oszustwa contentowego – algorytmy nie są głupie, widzą kiedy oszukujesz.
  • Wartościowy tekst nie musi być sztucznie wypchany istotnymi zwrotami – chcesz powiedzieć coś istotnego, zrób to inaczej.
  • Użytkownik też widzi, kiedy próbujesz go ściemnić i ucieka ze strony – a potem my wykorzystujemy to przeciwko Tobie.

Skoro ktoś widzi, że Twoją stronę czyta się źle, nienaturalnie i nieprzyjemnie, po prostu z niej wyjdzie i nie wróci. Twój brand nie będzie traktowany serio, jeżeli proponowane przez Ciebie treści nie będą tworzone serio. Nie dla robotów, nie pod pozycje, ale po to, żeby użytkownik dostał coś wartościowego. Korzystanie z Twojej strony musi być wygodne, a napychanie jej co rusz idealnie dopasowanymi słowami, zwyczajnie odpycha. Pamiętaj o tym!

Przyleciał koliber i zrobił porządek

W 2013 roku, Google postanowiło zareagować na problem stron, które wskakiwały na pierwsze pozycje organicznych wyników wyszukiwania i wypuścił algorytm Koliber. Algorytm, który zmienił interpretację słów kluczowych i zapytań w wyszukiwarkach. Właśnie dzięki kolibrowi Google rozpoznaje odmiany, synonimy i kontekst danego zapytania. Dzisiaj wyszukiwarka rozumie całe zdania, nie tylko pojedyncze słowa. Co to oznacza? Wpisując zapytanie “jaka jest najlepsza pizza we Wrocławiu?”, wyszukiwarka wyrzuca odpowiedź na zadane przez Ciebie pytanie, a nie tylko stronę pasującą do frazy:

algorytm koliber w praktyce
wyniki wyszukiwania Google

Oczywiście, nad tymi wszystkimi wynikami dostaniesz jeszcze mapkę i wizytówki Google lokali gastronomicznych, a jeżeli jesteś w pobliżu danej lokalizacji, uprzywilejowane będą lokale obok Ciebie. Natomiast jeżeli chodzi o same wyniki organiczne, dostajesz precyzyjne odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytanie. Listy TOP i zestawienia lokali. To przyprowadził do Ciebie właśnie koliber.

Co teraz? Semantyczne słowa kluczowe!

Era upychania skończyła się na dobre i teksty na dwadzieścia linii, z czego w dziewiętnastu jest fraza o idealnym dopasowaniu, nie będą miały racji bytu (mam nadzieję!). Co zrobić, żeby treść znalazła się w topie, brzmiała naturalnie i odpowiadała na pytania oraz potrzeby użytkownika? Odpowiedzią są semantyczne słowa kluczowe (ang. Latent Semantic Indexing), czyli wyrażenia związane z daną frazą. Czyli to, co powtarzam jak mantrę w niemal każdej sytuacji dotyczącej copywritingu – synonimy, wyrazy bliskoznaczne, słowa spokrewnione semantycznie.

Unikaj powtórzeń, ciągłego wałkowania jednej i tej samej frazy stosuj długi ogon i rozbuduj tekst o kolejne, równie wartościowe akapity. Twój content będzie dłuższy, interesujący i merytoryczny. Spełni wszystkie zasady pomagające w osiąganiu dobrych wyników w wyszukiwarkach. Pamiętaj o odpowiedniej gęstości ważnych słów – nie unikaj ich, ale także nie przesadzaj z ich ilością i częstotliwością. Wszystko powinno być odpowiednio wyważone!

Jak szukać semantycznych fraz?

Zadanie wydaje się trudne? Tylko z pozoru! Pamiętasz mój poradnik o darmowym wyszukiwaniu słów kluczowych? Opisane tam narzędzia świetnie pomogą w znalezieniu wyrażeń powiązanych. Pozwolą sprawdzić gęstość frazy u konkurencji i podrzucą Ci podobne zapytania. Zaczniemy od najłatwiejszego i najszybciej dostępnego narzędzia. Podpowiedzi Google!

Semantyczne wyszukiwania w Google

semantyczne słowa kluczowe
podpowiedzi w Google

Powyższy screen dobrze obrazuje zmiany wprowadzone przez algorytm hummingbird. Od momentu wdrożenia, algorytmy Google utożsamiają koszulkę z bluzką albo t-shirtem, wiedząc, że jest to właściwie to samo. Pomiędzy podpowiedziami opartymi na wyrażeniach semantycznych, pojawiają się również długie ogony – koszulki z nadrukiem, koszulka damska/męska, albo tematy powiązane – Cropp, jako sprzedawca odzieży.

Meta tagi źródłem podpowiedzi

Meta tagi też bywają dobrym miejscem, na znalezienie powiązania semantycznego między frazami. W poprzednim screenie wyszukiwarka wyrzucała nam koszulki damskie i męskie, cropp, t-shirty i bluzki. Teraz spójrz na meta tagi w topie:

semantyczne meta tagi
frazy bliskoznaczne w meta tagach

Poznajesz frazy? Zaznaczyłem tylko te semantycznie podobne, ale masz tu też ten sam długi ogon, te same podobne słowa. Mało tego, bardzo wysoko masz też Croppa, czyli podpowiedzi wiążą się z tym, co można znaleźć w topowych meta tagach. Konkludując ten element – pamiętaj, umieszczaj synonimy i wyrazy podobne w meta title i description.

Powiązane wyszukiwania w Keyword Surfer

Kolejnym świetnym przykładem, będzie Keyword Surfer, który opisywałem w podlinkowanej wcześniej publikacji. Skoro trzymamy się tematyki tekstylnej, pójdę dalej tym tropem:

tematyczne frazy kluczowe
bliskoznaczne wyszukania w Surferze

Zaznaczyłem w pluginie słowa powiązane semantycznie, poniżej masz też long taile. Co ważne, oprócz liczby wyszukań dostajemy też procentowe wartości similarity, czyli podobieństwa pomiędzy słowem szukanym a pokrewnymi. Wtyczka pozwala Ci zobaczyć jeszcze dwie istotne statystyki dla szukanego zapytania. Elementy bardzo przydatne podczas pisania treści. Pierwszy z nich to liczba słów w danym tekście:

liczba słów w tekście
liczba słów w tekście

Z podziałem na pozycje. Wykres daje nam informację, ile słów posiada tekst na danej pozycji. Dzięki temu wiesz mniej więcej, jakiej długości treść stworzyć, aby móc walczyć o wysokie pozycje w serpach. Drugi interesujący wykres, czyli keywords:

liczba keywords w tekście
exact match keywords w danym tekście

Wykres dostarcza informacji, ile razy w danym artykule znajduje się szukana fraza exact match (czyli w dopasowaniu idealnym). Powyższy przykład daje nam dość skrajne zestawienie. Na Zalando mamy frazę dopasowaną idealnie 5 razy, a na przykład na stronie Sinsay, aż 770 razy! Spory rozrzut! 🙂

Idealna proporcja występowania danego słowa kluczowego w tekście nie istnieje. Musi być naturalnie, czytelnie i zróżnicowanie. Powyższy wykres pomoże Ci oszacować, w jaki sposób daną frazę stosują najlepsi zdaniem Google. Trzymając się w tym zakresie, masz większą szansę na pożądane efekty w postaci wyższych pozycji. Kiedyś próbowano podawać złote środki i najlepszy możliwy współczynnik. W praktyce? Każdy przypadek jest inny i należy rozpatrywać go osobno.

Jak planer słów kluczowych widzi powiązania tematyczne?

Trzecim narzędziem, które sprawdziłem pod kątem semantycznych powiązań pomiędzy zapytaniami, jest nieśmiertelny planer słów kluczowych. Co z tego wyszło? Oto wyniki:

semantyczne zapytania w google keyword planner
schemat wyszukań i powiązań w planerze słów kluczowych

Frazą główną była ponownie koszulka. Planer sam podpowiada, o jakie wyszukania warto poszerzyć zakres. Ponadto, sugeruje sprecyzowanie zapytań o słowa produktowe. Czy podpowiedzi są przydatne? Jak najbardziej. Powiązanie i pokrycie z tym, co znajdziemy w topie wyników wyszukiwania, jest bardzo wysokie. Polecam stosować jako uzupełnienie w poszukiwaniu powiązań tematycznych.

Jak pisać dobrze i nie stosować keyword stuffingu?

Dla ułatwienia i zebrania tego wszystkiego w całość przygotowałem dla Ciebie kilka zasad pisania, bez upychania. Czyli o czym pamiętać pisząc tekst, żeby nie przesadzić. Po części będzie to zbieżne z tym, o czym mówiłem w artykule jak pisać teksty SEO, ale pozwoli znaleźć szerszy kontekst i utrwalić.

1. Analiza słów kluczowych w tekście.

Wybierz temat i najważniejszą frazę tekstu, połącz je tematycznie. Zamiast upychania zastosuj wyrazy bliskoznaczne, semantycznie powiązane i podobne tematycznie.

2. Nie upychaj w meta tagach

Stosuj synonimy i wyrazy bliskoznaczne również w tagach meta. Wyniki wyszukiwania Google na wysokich pozycjach są pełne synonimów – nie bój się tego. Algorytmy to “widzą” i oceniają. Unikalne i oryginalne meta tagi dają konwersję. Słowo!

3. Pamiętaj o obrazkach i atrybutach alternatywnych

Każdy obrazek to osobny alt, pamiętaj o tym i wpisuj odpowiednie frazy, synonimy, exact match, odmiany. Im bardziej zróżnicowane alty, tym lepiej. Pamiętaj – niech będą związane z obrazem i z tematem artykułu. Robisz to dla czytelnika i dla robota!

4. Adres URL

Czytelny, tematyczny adres URL to korzyść dla użytkownika i dla robotów Google. Zadbaj o jego czystość i odpowiednią długość. Bez nadmiernej pompowania słowami.

5. Akapity, kolejne nagłówki HTML

Umieszczaj w nich semantyczne wyrażenia i naturalnie brzmiące powiązania. Zwiększą czytelność, poprawią konwersje i ładnie zespolą tekst w całość. Roboty to lubią, użytkownicy też.

6. Listy, wypunktowania

Wszystkie listy i obszary opatrzone wypunktowaniami, powinny być zróżnicowane treściowo. Unikaj powtarzania wyrażeń i stosowania bliskoznacznych stwierdzeń. To dobrze wpływa na czytelność tekstów.

Podsumowanie

Walka z algorytmami i próby oszukania ich są bezcelowe. Dzisiaj nie warto na siłę wrzucać w tekście tych samych sformułowań, byle było ich jak najwięcej. Zadbaj o odpowiednie zróżnicowanie treści, rozbudowanie poszczególnych akapitów i co najważniejsze – merytoryczne i bogate słownictwo. Spróbuj wyczerpać temat. Ja też mogłem tu wrzucić tylko definicję omawianego zagadnienia, w końcu takie treści są w topie. Tylko po co? Lepiej omówić dany temat i dać rozwiązanie. Korzyści przyjdą z czasem.

Efekt będzie wysoce lepszy, aniżeli przy taśmowym pisaniu wyłącznie pod SEO. Szukanie złotego środka i idealnego rozwiązania, to jedna z najlepszych rzeczy w SEO copywrtitingu, a Google docenia wysiłek włożony w stworzenie dobrego contentu. Nie wiesz jak się za to zabrać, potrzebujesz profesjonalnej pomocy? Może po prostu szukasz porady w sprawie skutecznego marketingu opartego na treściach? Napisz do mnie, razem znajdziemy dobre rozwiązanie! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *